Wielkanocna podróż / The Easter Journey

On the website of the spiritual leader of the Anglican Communion, the Archbishop of Canterbury Dr. Rowan Williams, we found interesting reflections on Easter. You can listen to them here. And below we posted a translation into Polish.

Na stronie internetowej duchowego przywódcy Wspólnoty Anglikańskiej, Arcybiskupa Canterbury dr. Rowana Williamsa, znaleźliśmy interesujące refleksje na temat świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Można ich wysłuchać tutaj. Poniżej zamieszczamy przekład na język polski.

Zaskakująca liczba ludzi chodzi w tym kraju do kościoła na Boże Narodzenie i Wielkanoc, jednak prawdopodobnie więcej na Boże Narodzenie niż na Wielkanoc. Dlaczego zatem Boże Narodzenie jest o tę odrobinę bardziej popularne? Przypuszczam, że po części dlatego, że Boże Narodzenie jest dość prostą historią – o Bożym darze dla nas w Chrystusie Dziecięciu; o prezencie, który musimy tylko przyjąć. Natomiast Wielkanoc jest bardziej skomplikowana. Wielkanoc jest podróżą. Wielkanoc to mnogość opowieści połączonych w jedną i może stawiać nam prawdziwe żądania.
Od najwcześniejszych dni Kościoła świętowanie Wielkanocy było dość długą robotą. Rozszerza się na cały poprzedzający tydzień – Wielki Tydzień – jak go nazywano od wielu, wielu stuleciu. W tym Wielkim Tygodniu wędrujemy u boku Jezusa w ostatnim tygodniu Jego życia. Kościół w tych dniach czyta i odgrywa tę historię na wszystkie możliwe sposoby, tak, że w czasie, gdy dotrze się do Wielkanocy ma się za sobą całkiem długą drogę.
Więc cała opowieść Wielkiego Tygodnia kończy się świętowaniem Zmartwychwstania. Zaczynamy je w Wigilię Paschalną, a następnie o poranku Wielkanocy ukazuje się w całej swojej glorii, w całym swoim tryumfie. Grób jest pusty, nie ma siły zdolnej uwięzić Jezusa pod ziemią czy zamknąć Go pod kluczem. Kamień, wejście do tego wielkiego skalnego grobu jest odsłonięte za sprawą Bożego życia i nie ma tam ciała, nie ma Jezusa zamkniętego w przeszłości, jest tylko Jezus żywy na wieki.
W ten sposób w Wielkanocy świętujemy nie tylko fakt, że Jezus powstał z martwych – jakby było to interesujące wydarzenie, które miało miejsce przed wieloma wiekami – lecz świętujemy, że, mówiąc słowami Biblii, „ponieważ On żyje, my żyjemy”.
Wiemy, że Bóg trzyma nas w swoich ramionach, że miłosierdzie Boże obejmuje nasze życie mocno i z miłością na zawsze. Wiemy, że mamy przyszłość w jego miłości, i że nic nie może nam tego odebrać.
To długa droga: od momentu, w którym myśleliśmy, że możemy przywitać Boga radośnie i z poczuciem szczęścia, ponieważ wydaje się, że przychodzi spełniać wszystkie nasze oczekiwania. Niedziela Palmowa jest radosnym momentem. Potem jednak musimy zmierzyć się z tym, że Jezus, który przybył, nie jest być może tym, czego chcemy; że sprawia, iż czujemy się nieswojo. On przemienia nas. A ludzie stawiają opór tej przemianie i czynią to z przemocą i w straszliwy sposób. Próbują wyprzeć Jezusa prosto ze świata. My zaś mamy zmierzyć się w nas samych ze wszystkimi tymi aspektami naszego życia, które starają się wypchnąć Boga. I wówczas odczuwamy podziw, zadziwienie i wdzięczność, że jak bardzo byśmy nie próbowali Go wypchnąć, On nie odchodzi. Jest tutaj, obiecuje tu pozostać, będzie dla nas gdziekolwiek się znajdziemy. I dlatego na zakończenie naszych obchodów Wielkanocy, tej długiej podróży Wielkiego Tygodnia, możemy powiedzieć słowami Ewangelii św. Mateusza – z samego końca tej Ewangelii – gdzie Jezus mówi: „Jestem z wami zawsze. Jestem z wami aż do końca świata”.

This entry was posted in English entries, Wpisy po polsku and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply