Co właściwie – i od kiedy – świętuje się 15 sierpnia?

O Boże, wziąłeś do siebie błogosławioną Dziewicę Marię, matkę Twego wcielonego Syna: Spraw byśmy my, którzy jesteśmy odkupieni Jego krwią, mogli dzielić wraz z nią chwałę Twego wiecznego Królestwa; przez Jezusa Chrystusa Pana Naszego, którzy żyje i króluje z Tobą, w jedności Ducha Świętego jeden Bóg, po wszystkie wieki wieków. Amen.
Kolekta na Święto Dziewicy Marii, Modlitewnik Powszechny

Kościoły Wschodnie i Orientalne upamiętniają dziś „zaśnięcie” Theotokos (Bogurodzicy). W Kościele Rzymskokatolickim jest to święto Wniebowzięcia Matki Bożej. Większość Kościołów starokatolickich Unii Utrechckiej , aczkolwiek należą one do tradycji zachodniej, również świętuje Zaśnięcie, kontynuując w ten sposób tradycje chrześcijańskiego Wschodu, jednak Kościół polskokatolicki i Starokatolicki Kościół Mariawitów podążają w tej materii za tradycja zachodnia i obchodzą Święto Wniebowzięcia. Dla mariawitów jest to zresztą szczególny dzień również z tego powodu, ze 15 sierpnia 1914 dokonano poświęcenia ich katedry w Płocku, zaś dokładnie cztery lata później przemianowano ją na Świątynię Miłosierdzia i Miłości. W tym dniu rzesze mariawickich pielgrzymów odwiedzają płocką świątynię i biorą udział w odbywających się tam uroczystościach.
Zaśnięcie i Wniebowzięcie stanowią dwie różne nazwy tej samej opowieści, aczkolwiek wierzenia z nią związanie nie są zupełnie tożsame.
Kościoły prawosławne i orientalne nauczają, że Theotokos umarła śmiercią naturalną jak każdy człowiek; że jej dusza po śmierci została przyjęta przez Chrystusa; oraz, że jej ciało zostało wskrzeszone trzeciego dnia po jej odejściu, gdy została, dopiero wtedy, cieleśnie wzięta do nieba. Jej grób okazał się pusty trzeciego dnia.
Rzymskokatolicka nauka głosi, że Maria została „wniebowzięta” w formie cielesnej. Niektórzy katolicy zgadzają się z prawosławnymi, że stało się to po jej śmierci, podzas gdy inni utrzymują, że śmierci nie doświadczyła. Papież Pius XII w swojej konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (1950), która dogmatycznie definiuje Wniebowzięcie, wydaje się pozostawiać otwartym pytanie, czy Maria rzeczywiście doznała śmierci, czy nie. Podczas gdy w Kościele Rzymskokatolickim Wniebowzięcie jest zdefiniowane dogmatycznie, w tradycji prawosławnej Zaśnięcie określa się mniej dogmatycznie, a bardziej na sposób liturgiczny i mistyczny. A co w tym dniu obchodzą anglikanie?
W Modlitewnikach Szkockiego Kościoła Episkopalnego i Anglikańskiego Kościoła Kanady 15. sierpnia nosi nazwę Zaśnięcia Błogosławionej Dziewicy Marii. W Kościele Episkopalnym w Stanach Zjednoczonych dzień ten obchodzi się jako Święto Marii Dziewicy. W Kościele Anglii przypada na dziś Święto Błogosławionej Dziwicy Marii. Wielu anglokatolików często obchodzi ten dzień jako „Wniebowzięcie”. W pobożności anglikańskiej jest przestrzeń zarówno dla obchodów Zaśnięcia jak i Wniebowzięcia.
Święto to pochodzi od święta wprowadzonego przez św. Cyryla Aleksandryjskiego w V w. Wybrał on 15. sierpnia jako dzień upamiętniający Marię, ponieważ tego samego dnia poganie obchodzili wniebowstąpienie bogini Astrei .
Najwcześniejszy znany opis cielesnego Wniebowstąpienia Marii znajdujemy w pochodzącym z VI w. traktacie Grzegorza z Tour De Gloria Martyri . Greckie homilie na ten temat również cyrkulowały po świecie chrześcijańskim. Jakkolwiek opisy te czasami sobie przeczą w odniesieniu do szczegółów, następujące elementy są wspólne dla większości z nich:





1. Jan Ewangelista oraz inni apostołowie i uczniowie zostają cudownie przeniesieni z różnych stron świata do Jeruzalem (albo Betlejem) by towarzyszyć Marii w jej ostatniej godzinie.
2. Apostołowie zbierają się wokół Dziewicy, przemawiają, modlą się, śpiewają.
3. Maria leży w swym łożu, a jej dusza wznosi się (bądź zostaje wzięta przez Chrystusa) do Nieba. Roznosi się słodki zapach. Nazywane jest to Zaśnięciem Dziewicy.
4. Apostołowie przenoszą ciało do Ogrójca (w innej wersji do Doliny Jozafata). Droga zostaje dwukrotnie zakłócona. Po raz pierwszy, kiedy nadciąga motłoch by zaprotestować (albo by spalić ciało). W drugim wypadku chodzi o Żyda (albo arcykapłana), którego ręka zostaje zraniona, gdy dotyka mar; następnie błaga o łaskę, zostaje uzdrowiony i nawraca się.
5. Ciało zostaje złożone w grobie. Następnie (albo po trzech dniach) dusza powraca do ciała i Maria wznosi się (bądź zostaje zabrana przez aniołów albo przez Chrystusa) cieleśnie do Nieba. Świadkami tego wydarzenia są apostołowie (albo nie, z powodu oślepiającego światła), towarzyszy mu zaś słodki zapach i głosy aniołów. Nazywane jest to Wniebowzięciem Theotokos.
6. Akcja toczy się dalej w Niebie, gdzie wita Marię Chrystus, bądź powraca do apostołów.
7. W niektórych tekstach św. Tomasz (bądź nieznany z imienia apostoł) spóźnia się i albo domaga się dowodu Wniebowzięcia, albo potwierdza je (ponieważ widział je z oddali), a apostołowie proszą go o potwierdzenie. Tak czy inaczej, za dowód służy szarfa dana apostołom przez Marię.

Nie tylko w odniesieniu do dzisiejszego święta, ale szerzej – w odniesieniu do kultu maryjnego w ogóle – można zadać pytanie o to jak właściwie doszło do jego rozwoju?
Wydaje się, że mamy tu do czynienia z organicznym procesem rozwojowym w ewolucji Kościoła, w ramach którego dosyć wcześnie przypisano wiele tytułów i funkcji żeńskiego Ducha Świętego Marii (jakiś czas temu pisaliśmy już o żeńskim obliczu Ducha Świętego). M. Sophia Compton, prawosławna autorka, pisze w swoim artykule John of Damascus and the Mother of God :

Duch Święty pojawia się po raz pierwszy w pismach starotestamentowych w niekończących się metaforycznych prefiguracjach Szechiny oraz w tekstach mądrościowych jako boski Pośrednik i Oświeciciel. Congar zauważył, że rzeczywistą funkcją Mądrości w tekstach starotestamentowych jest prowadzenie ludzi w zgodzie z Bożą wolą. Dlatego właśnie zdecydowała się zamieszkać z Izraelem, „gdzie kształtowała Bożych przyjaciół i proroków”. Gdziekolwiek pojawia się Szechina/Sofia [Obecność/Mądrość], prowadzi ona do uczestnictwa w Bogu, bądź zajmuje pośredniczącą pozycję pomiędzy ludźmi i Bogiem. Ta Szechina-Duch – w której tradycja rozpoznała „pewną rolę macierzyńską” – posiada charakterystyczne cechy jako Przewodnik, Pomost, Uświęcicie oraz Nauczyciel, role wyraźnie przejęte przez Marię we wczesnej tradycji Kościoła.
Aleksander Schmemann, pisząc o epoce Soborów Ekumenicznych, dostrzega wyłaniającą się obecność Marii ze szczególną głębią w liturgii i zauważa, że: „co przydaje wagi tym rozkwitającym świętom [maryjnym]… rosnąca siła mariologicznej tematyki w kontekście Kościołów”, to znaczy w liturgiach i poezji liturgicznej.
Bardzo wcześnie, bo już za czasach Grzegorza Cudotwórcy (213-270) w jego drugiej homilii o Zwiastowaniu, Maria zostaje porównana do tronu wznoszącego się nad cherubinami z Psalmu 80,1. Ostatni ojciec z okresu patrystycznego w tradycji prawosławnej, św. Grzegorz Palamas, widział Matkę Bożą jako „źródło i korzeń plemienia wolności” … [które] przebywa na granicy między istotami stworzonymi i niestworzonymi”.
(…)
Andrzej z Krety, piszący w VI w., powiedział, że Maria „naśladuje Mądrość w swoim własnym bycie i ofiarowała siebie samą całkowicie jako mistyczny, niebieski stół przygotowany dla tych, którzy zostali duchowo wprowadzeni w boskie rzeczywistości”. W swej delikatnej roli jako nauczycielki i Matki Kościoła oraz protektorki doktryny, wprowadza każde ze swych dzieci w te Misteria objawione Słowem i uświęcone Duchem. Jan raduje się, że „Ojciec przeznaczył ją, a prorocy mówili o niej przez Ducha Świętego”. W roku 634 św. Sofroniusz pisał: „Maria, święta i znamienita…pełna boskiej Mądrości, wolna od wszelkiej skazy na ciele i duszy oraz rozumie…zostaje współpracownicą wcielenia Stwórcy”.
Istnieje czarująca homilia, która ukazuje siłę teologii mitopoetycznej autorstwa św. Jerzego z Nikomedii, diakona w Hagia Sophia w IX w., gdy przygasła walka z ikonoklazmem. Rola Marii jako wstawienniczki została w niej jasno wyłożona w kontekście jej macierzyństwa przez obraz przebywania albo pozostawania, co było najbardziej typowym ikonicznym typem, który Maria przejęła z typów starotestamentowych. Jerzy wkłada te słowa w usta Chrystusa zwracającego się do matki w symbolicznej reinterpretacji J 19;26.
Dasz im swoją cielesną obecność zamiast mojej. Bądź dla nich tym wszystkim, czym matki naturalnie są dla swoich dzieci, ale raczej tym wszystkim, czym ja powinienem być przez moją obecność Będą ci oddawać znaczny szacunek, ponieważ jesteś Matką Pana i ponieważ przyszedłem do nich przez ciebie, uzyskają w tobie wyrozumiałą wstawienniczke do mnie … [następnie mówi do Jana]… Nie tylko dla ciebie, ale również dla innych uczniów uczyniłem ją matką i przewodniczką i jest moją wolą, by została uhonorowana w najpełniejszym znaczeniu godnością matki. Chociaż zabroniłem wam nazywać kogokolwiek na ziemi ojcem, niemniej życzę sobie, byście nazywali ją Matką i honorowali ją jako taką, ją, która była dla mnie więcej niż niebiańskim mieszkaniem … Św. Jerzy wyjaśnia następnie wiernym, że „Wszyscy mają ją nazywać Matką, ponieważ była mieszkaniem, skenomą dla Chrystusa”. Słowo skenoma oznacza w grece, jak w hebrajskim Szechina, namiot, przybytek bądź przebywanie, to znaczy miejsce, gdzie przebywa chwała Pańska.
Źródło

W tym momencie nie tylko można, ale naszym zdaniem również trzeba zadać pewne pytanie. Czy w tych wszystkich wspaniałych wizjach da się jeszcze rozpoznać żydowską dziewczynę, Miriam z Nazaretu, która swego czasu odpowiedziała fiat na Boże wezwanie? Czy nie zostaje ona – jeśli nie całkowicie to przynajmniej w dużym stopniu – odseparowana od reszty rodzaju ludzkiego, wyniesiona ponad człowieczeństwo, a przez to ODCZŁOWIECZONA? W naszej opinii jest to realne niebezpieczeństwo, które w jakiś sposób odbija się na znaczeniu dzisiejszego święta. W tym sensie nie tylko rozumiemy krytyczną postawę reformacji wobec kultu maryjnego, ale nawet jesteśmy skłonni się z nią w pewnym stopniu zgodzić.
Jak zareagować na to niebezpieczeństwo? Jedną z możliwych reakcji jest wyrugowanie osoby Matki Bożej z kultu. Tą drogą poszło wielu protestantów. Inną reakcją jest konsekwentne podkreślanie człowieczeństwa Błogosławionej Dziewicy, przez co jej wyniesienie staje zapowiedzią transformacji, do której Bóg zaprasza każdego człowieka (zob. nasze refleksje o święcie Przemienia). Przykładem takiego podejścia może być fragment kazania anglikańskiego teologa bp. George’a Bulla (1634-1710), który znaleźliśmy w książce Love’s Redeeming Work: The Anglican Quest for Holiness .

Błogosławiony stan świętej Dziewicy nie jest jej tak całkowicie właściwy, czy też nieprzeprzekazywalny innym, ale najmniejszy szczery chrześcijanin może dzielić z nią lepszą jego część. Cudowne i pełne pocieszenia są słowa naszego Zbawiciela, w Łuk 11, gdzie, gdy pewna niewiasta, słysząc Jego wspaniały wywód, zawołała, Błogosławiony żywot, który cię nosił, i piersi, któreś ssał , wers 27, nasz zbawiciel odpowiada, wers 28, Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go , co nie jest zaprzeczeniem błogosławionego stanu Jego matki (bowiem to byłoby zwyczajnym zaprzeczeniem mojego tekstu), ale korekcją błędu tej niewiasty, która tak podziwiała błogosławiony stan matki takie syna, że niemal nie myślała o jakimkolwiek innym błogosławionym stanie. Nasz Zbawiciel opowiada jej dlatego, że błogosławieni są również ci, zaiste i przede wszystkim, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go . W innym miejscu nasz łaskawy Pan, gdy powiedziano mu, że Jego matka i bracia pragnął mówić z nim, dał tę krótką odpowiedź: A on odpowiadając, rzekł temu, co mu to powiedział: Któraż jest matka moja? i którzy są bracia moi? A wyciągnąwszy rękę swoję na uczniów swoich, rzekł: Oto matka moja i bracia moi! Albowiem ktobykolwiek czynił wolę Ojca mojego, który jest w niebiesiech, ten jest bratem moim, i siostrą i matką Mat 12;48-50, gdzie jak sądzę znajduje się mocne podkreślenie tych słów naszego Zbawiciela: mój Ojciec, który jest w niebiesiech ; jakby powiedział: Wy Żydzi myślicie o mnie jedynie jako o człowieku i nie rozumiecie żadnej innej relacji, którą mam oprócz tej, która jest według ciała: ale wiedzcie, że jestem wyższego pochodzenia, zgoła wiekuistym synem wiekuistego Boga, który jest w niebie; i jako taki nie posiadam żadnej relacji oprócz duchowej, a każdy mój posłuszny uczeń jest dla mnie jak brat, albo siostra, albo matka. W rzeczy samej, sama Dziewica była bardziej błogosławiona poczęciem Chrystusa w swoim sercu przez wiarę, aniżeli poczęciem go w swoim łonie. I w tej jej głównej błogosławioności najmniejszy chrześcijanin, który jest szczery, może wraz z nią dzielić. Chrystus może się w ten sposób kształtować, nie, musi się w ten sposób kształtować w każdym, kto ma być zbawiony. I jeżeli jesteśmy wiernymi chrześcijanami, chociaż nie wszystkie pokolenia nazwą nas błogosławionymi, jak świętą Dziewicę, niemniej razem z nią będziemy w rzeczy samej błogosławionymi dłużej niż trwają wszystkie pokolenia, nawet na wieki wieków.
Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu niech będą dane i przypisane wszelka cześć i chwała, wszelkie religijne nabożeństwo i adoracja, teraz i zawsze. Amen .
Źródło : Rowell G., Stevenson K., Williams R., Love’s Redeeming Work:
The Anglican Quest for Holiness , Oxford University Press, 2001, str. 232.

W polskiej tradycji święto Wniebowzięcia nazywane jest świętem Matki Boskiej Zielnej. Teolog Dorota Szczerba pisze w Tygodniku Powszechnym :

Jadąc przez Polskę w święto Matki Bożej Zielnej – szczególnie bocznymi drogami – można ujrzeć korowody ludzi, którzy idą lub wychodzą z kościołów, niosąc bukiety kwiatów i ziół. W bukiety wetknięte bywają kłosy żyta, owsa czy pszenicy, gałązki jarzębiny, a nawet pojedyncze marchewki.
Źródło

Nam przypomina się intensywny zapach ziół wypełniający greckokatolicką cerkiew w Veľkým Lipníku na Słowacji, w której uczestniczyliśmy w obchodach tego święta w ubiegłym roku. Trudno nie zgodzić się z Dorotą Szczerbą, że w Matki Boskiej Zielnej materia wyjątkowo mocno wchodzi do Kościoła . Trudno też oprzeć się skojarzeniu z intuicjami obecnymi w hermetyzmie i alchemii, które wskazują na bezpośredni związek łacińskich słów mater (matka) i materia . Matt Gunter, episkopalny kapłan i bloger, którego przemyślenia przytaczaliśmy już w przeszłości [link], napisał kilka dni temu na swoim blogu:

Świat materialny jest stworzony przez Boga i ogłoszony dobrym. Został pobłogosławiony przez to, że został przyjęty przez boskość we wcieleniu. Pomimo swojej tragicznej historii, świat materialny jest w całości częścią stworzenia, które ma być Nowym Stworzeniem w zmartwychwstaniu. Materia się liczy.
Źródło

Przychodzi nam do głowy, chociaż nie mamy żadnych historycznych argumentów na poparcie tej tezy, że być może bliskość święta Przemienienia Pańskiego i święta Zaśnięcia/Wniebowzięcia Matki Bożej w liturgicznym kalendarzu Kościoła nie jest przypadkowa. W święto Przemienienia pisaliśmy o tym, że tajemnica transformacji dotyczy całej rzeczywistości. Dzisiaj piszemy o wyniesieniu na niebiosa człowieka/matki/materii. W jakimś sensie obydwa święta się dopełniają i konkretyzują. Dorota Szczerba rozpoczyna swój artykuł stwierdzeniem Maryja znalazła się w niebie wraz z ciałem. W niebie ma to samo ciało, które miała, chodząc po Jerozolimie i Nazarecie , i pyta: Co to oznacza dla nas? Może odpowiedz na to pytanie znajduje się w tekście Matta Guntera:

Materia się liczy, a, radując się w mocy zmartwychwstania, żyjemy w nadziei, że będzie ona (wraz z nami, natchnionymi przez Boga materialnymi, wcielonymi stworzeniami) przemieniona w chwale zmartwychwstania.

Właśnie dlatego, że kilka dni temu pisaliśmy o duchowych podstawach bytu , warto to teraz podkreślić.

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink .

Leave a Reply