Richard Hooker i 100%

3 listopada Kościoły anglikańskie obchodziły pamiątkę Richarda Hookera (1554-1600), jednego z najważniejszych twórców “anglikańskiej drogi”. W ubiegłym roku pisaliśmy o historycznym znaczeniu tej postaci i jej dzieła. Czy znaczenie to wykracza jednak również poza historię Kościoła, ma coś wspólnego z wyzwaniami, z którymi mierzymy się obecnie? Czy Richard Hooker ma coś do powiedzenia aktywistom z Ruchu Occupy? Czy Kościół, który poszukuje swojego miejsca w czasach kryzysu, może się czegoś od niego nauczyć? Jeśli bowiem upamiętnianie naszych przodków w wierze ma w ogóle jakiś sens, to polega on na tym, że powinni mieć oni znaczenie teraz, w okolicznościach, w których żyjemy, w obliczu wyzwań, z którymi się mierzymy. Jeśli tak nie jest, wypada po prostu zgodzić się z Tomaszem Mertonem, który powiedział: “Męczą mnie ci barokowi święci”. Dan Joslyn-Siemiatkoski próbuje czytać Hookera na nowo, jednocześnie obserwując i biorąc udział w Occupy Oakland…

Dr Dan Joslyn-Siemiatkoski jest Associate Professor (tytuł porównywalny z polską habilitacją) historii Kościoła w Church Divinity School of the Pacific (Kościół episkopalny) oraz członkiem Core Doctoral Faculty (grupa doświadczonych pracowników naukowych legitymujących się dużym dorobkiem i zatrudnionych na stałe) w Graduate Theological Union w Berkeley w Kaliforni. Jego główny obszar badań obejmuje historię stosunków żydowsko-chrześcijańskich od IV do XII w., teologię porównawczą judaizmu i chrześcijaństwa oraz historię i eklezjologię anglikanizmu.

Ks. Syracha 44:10-15
Psalm 19:1-11
1 Kor. 2:6-10, 13-16
J 17:18-23

“Ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy”. (Psalm 19:4)

Żyjemy w czasach kryzysu.
Mógłbym teraz poświęcić uwagę kryzysowi w seminariach albo kryzysowi wynikającemu ze zmniejszającej się liczby episkopalian.
Dzisiejszego wieczoru chcę jednak mówić o kryzysie, który ma miejsce poza naszymi murami.
Mamy w tym kraju do czynienia z nasilającym się poczuciem, że coś się popsuło w naszych systemach gospodarczych i finansowych, ale nie robiono niczego, by to naprawić.
Mówię o poczuciu, że nasz system, nasza polityka i nasz rząd zawiodły przeciętnego obywatela.
Mówię o poczuciu, które narastało przez lata, że uprzywilejowani i ustosunkowani profitowali, podczas gdy innych pomijano.
To wszystko osiągnęło tej jesieni stan wrzenia wraz z powstaniem ruchu “Occupy”.
Rozpoczęty przez Occupy Wall Street w połowie września, ruch ten rozrastał się w kraju i za granicą, przez co zarówno małe miasteczka jak metropolie są świadkami tego, że obywatele mówią o ułomności naszego wspólnotowego życia.
Może to prawda, że ruch jako całość nie posiada jasnego głosu, że jego przesłanie jest nazbyt amorficzne.
Dostarczył jednak ludziom sposobu na przemówienie w wirze kryzysu.
Hasło “Stanowimy 99%” to krzyk tych, którzy czują się porwani przez wir chciwości, korupcji i władzy sprawowanej przez 1%.
Ten wir dotarł do naszych własnych progów w Church Divinity School of the Pacific.
We wtorek podczas przerwy jesiennej siedziałem przykuty do komputera.
Siedząc wygodnie w swoim domu, czytałem na Twitterze sprawozdania o tym, że protestujących potraktowano gazem łzawiącym.
Słyszałem o strzelaniu gumowymi kulami.
Oglądałem nagrania z helikopterów, na których ludzi rozpędzały odziały zwarte policji.
Kryzys zawitał do domu.
Zawitał do domu w taki sposób, który zmusił mnie, aby przyjrzeć się nieco bliżej [ruchowi] Occupy Oakland.
I tak wczoraj demonstrowałem pokojowo wraz z innymi członkami naszej społeczności w ramach Strajku Generalnego w Oakland.
I kryzys zawitał do domu w nowy sposób.
Podczas gdy tysiące maszerowały i demonstrowały w pokoju, nie wszyscy trzymali się ścieżki protestu bez użycia przemocy.
Złości mnie, że mała grupa ludzi szukała starcia z policją i z premedytacją dokonywała wczoraj aktów wandalizmu.
Ruch Occupy nie tylko przemawia w czasach kryzysu, ale również sam osiągnął moment kryzysowy – czy pozostanie zjednoczony wokół protestu bez użycia przemocy czy też ulegnie rozłamowi za sprawą grupy, która nie troszczy się o wspólne dobro? 
W jaki sposób domaganie się ekonomicznej i społecznej sprawiedliwości, którego byłem świadkiem wczoraj w ramach Occupy Oakland, oraz problem przemocy na jego obrzeżach da się zrozumieć w świetle Bożej mądrości objawionej nam w Chrystusie?
Sądzę, że w tym dniu jest rzeczą właściwą zastanowić się nad spotkaniem Kościoła z Ruchem Occupy.
Jest to istotne, ponieważ ten ruch przyciąga anglikanów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Anglii.
W Nowym Jorku, Providence i Bostonie episkopalne duchowieństwo i parafie aktywnie służą protestującym w obozach.
Czytamy sprawozdania duchownych, którzy udają się do obozów Occupy i są konfrontowani z pytaniem: “Dlaczego zajęło wam to tak dużo czasu, aby tu dotrzeć?”.
Oto karmi się ubogich i otacza otacza troską chorych, a Kościół pozostaje na uboczu.
W Londynie protestujący przed miejscową giełdą rozbili swoje namioty przez wejściem do katedry św. Pawła.
Z kolei zarządzający katedrą początkowo próbowali usunąć protestujących, a teraz zmienili zdanie.
Gdzie znajduje się Kościół w tym kryzysie?
Jest rzeczą właściwą w tym dniu zastanowić się nad spotkaniem Kościoła z Ruchem Occupy, ponieważ Hooker nie był kimś, kto odsuwał się od wydarzeń swoich czasów.
Wręcz przeciwnie. Hooker żył, podobnie jak my, w czasach kryzysu.
Koniec epoki elżbietańskiej, gdy Hooker pisał swoje “Laws of Ecclesiastical Polity”, był okresem kryzysu, w którym ważyła się przyszłość Kościoła Anglii.
W rzeczy w samej, “Laws of Ecclesiastical Polity” było odpowiedzią na kryzys wynikający z konfliktu pomiędzy rzecznikami Kościoła Anglii i purytanami, którzy starali się go fundamentalnie przebudować na wzór kalwińskiej Genewy.
Hooker pisał z pasją i w polemicznym stylu.
Zajmował stanowisko i zgłaszał pretensje.
Wypowiadał się przeciwko temu jak purytanie ostro odróżniali czysty Kościół od Kościołów heretyckich.
Dla purytanów istnieli zwycięzcy i pokonani, ci, którzy byli w posiadaniu Bożej prawdy, i ci, których purytanie starali się pozbawić prawa udziału w tej prawdzie.
Hooker kładł nacisk na jednoczącą wizję, w której całe stworzenie miało udział w Bożej prawdzie.
Tak jak Psalm 19, Hooker był zdania, że całe stworzenie objawia Boga jako stworzyciela.
Rzeczywiście, porządek samego wszechświata objawia wiekuistą prawdę Bożą.
Dla ludu Izraela i dla chrześcijan ciągłe objawienie Boże w stworzeniu intensyfikuje się i pogłębia w unikatowym objawieniu Bożym w Piśmie.
To przez to objawienie chrześcijanie mogą mówić wraz z Pawłem: “głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej” (1 Kor 2:7).
To objawienie osiąga punkt kulminacyjny w uczestnictwie chrześcijanina w Chrystusie, a zatem w prawdziwym życiu Boga (J 17:21b).
Według Hookera to przez nasz udział w życiu Boga, szczególnie za pośrednictwem sakramentów, możemy powiedzieć z apostołem Pawłem, że “my zmysł Chrystusowy mamy” (1 Kor 2:16).
Wszyscy chrześcijanie, we wszystkich Kościołach, czy to zakorzenionych w Canterbury, czy w Rzymie, czy w Genewie, czy w Lagos, czy w Singapurze, czy w Nowym Jorku, wszystkie Kościoły biorą udział w Bożym dziele w świecie.
Dla Hookera Kościół istnieje, by troszczyć się o wspólne dobro społeczeństwa, w którym się znajduje.
Kościół nie istnieje po to, by podtrzymywać siebie samego, ale po to, by służyć wszystkim ludziom.
I tutaj powróciliśmy do kwestii naszych czasów kryzysu – jak możemy jako Kościół przemawiać do, być z, składać świadectwo pośród Ruchu Occupy i tych, którzy spotykają się na swoich zgromadzeniach, strajkach i akcjach?
Tu trzeba pamiętać, że chociaż Hooker mówi o znaczeniu wspólnego dobra, nie był on demokratą.
Jako dobry anglikanin swoich czasów, był lojalnym monarchistą i bynajmniej nie zwolennikiem kontrolowania życia Kościoła przez świeckich.
Tym niemniej jego wiza jedności stworzenia, prowadząca do uczestnictwa w Bogu przez Chrystusa Jezusa, znajduje się w centrum myśli anglikańskiej i stamtąd powoduje powiązanie ścieżek naszej teologii i nauczania społecznego.
To właśnie tutaj napotykamy prawdę zawartą w modlitwie na dzisiejszy dzień – że mamy dążyć do “pojmowania prawdy, a nie kompromisu dla pokoju”.
Jeżeli rzeczywiście mamy zmysł Chrystusa i poszukujemy wspólnego dobra dla wszystkich w imię Bożej wizji jedności całego stworzenia, co powinniśmy robić w obliczu kryzysu, który znajduje się przed nami?
To kryzys na skalę kraju.
Mamy do czynienia z ogromną nierównością dochodów,
mamy do czynienia ze spekulanctwem,
mamy do czynienia z korporacyjną i polityczną kulturą, która staje się w coraz większym stopniu nieczuła na interesy ubogich i pracujących rodzin.
Co mamy zrobić?
Zwykli ludzie porozumieli się, zorganizowali i ogłosili, że są 99%, pozbawionymi głosu, którzy nie chcą już znosić chciwości i drapiestwa 1%.
I co zrobimy?
Jeżeli rzeczywiście chcemy uczcić pamięć Hookera i to, co najlepsze z naszej teologii i nauczania społecznego, powiedziałbym, że powinniśmy być Kościołem i przedrzeć się do tych, którzy okupują.
I wtedy będziemy uczciwi.
Będziemy uczciwi tak jak Tripp Hudgins, doktorant z liturgiki tutaj w GTU, który dołączył do naszej wspólnoty, był uczciwy w niedawnym artykule dla Sojourners, w którym zadeklarował, że jesteśmy 100%.
Ja powiedziałbym to tak.
Jeśli mamy być uczciwi, powiemy:
Jesteśmy 99%.
Jesteśmy 99% –
są wśród nas tacy, którzy wiele stracili,
którzy stracili domy,
którzy stracili pracę,
którzy urodzili się na marginesie [społeczeństwa] i z tej pozycji zmagają się z życiem,
którzy żyją od wypłaty do wypłaty,
którzy są obarczeni długami, których być może nigdy nie uda się spłacić,
którzy czują się bezsilni,
których głos jest dyskredytowany przez możnych,
których pragnienie Bożej sprawiedliwości nie zostało wciąż zaspokojone.
Jeśli mamy być uczciwi, powiemy:
Jesteśmy 1% –
mamy wśród nas tych, którzy profitowali z globalnej gospodarki, ślepi na wyzysk ekonomiczny, niszczenie środowiska i chciwość, która służyła rachunkom księgowym naszych firm i naszym rachunkom emerytalnym.
Mamy wśród nas uprzywilejowanych, którzy nie dostrzegają, że takimi są.
Którzy mocno przywiązali się do swoich przywilejów i nie chcą się do tego przyznać, aby ich nie stracić.
Jesteśmy Kościołem, który narzeka na utratę pozycji i przywilejów, gdy Duch Święty pociąga go ku Bożej misji.
I, jeżeli mamy zmysł Chrystusa, powiemy:
Jesteśmy 100% –
Jesteśmy bogaci i biedni.
Jesteśmy grzeszni i sprawiedliwi.
Tęsknimy za sprawiedliwością i dbamy tylko o siebie.
Staramy się zaprezentować całą tę ułomność, ale i prawdę, cały gniew, ale i uzdrowienie.
Szukamy tego, co dobre i prawdziwe, co ostatecznie spoczywa jedynie w Bogu.
To wszystko powiemy jeżeli mamy zmysł Chrystusa –
być Kościołem oznacza być 100% –
zawierać zarówno 99 jak i 1.
I mieć zmysł Chrystusowy, poszukiwać jedności Bożego stworzenia, oznacza czasami wstawiać się jako 100% za te 99%.
Oznacza to wstawiać się za tymi, którzy stali się ofiarami wyzysku i żądać sprawiedliwości od 1% spośród nas, który nie chce wyrzec się swych przywilejów.
Jest rzeczą właściwą stanąć wśród tych 99% i nieść świadectwo o drodze Jezusa, wyrzekając się zemsty na rzecz postępowania, które ukazuje Boże pragnienie pojednania wszystkich ludzi.
Jest rzeczą właściwą wzywać ten 1% do nawrócenia na rzecz tych 99%, abyśmy mogli być 100%.
Tak więc kończę słowami, że jeżeli Hooker ma rację,
jeżeli Pismo ma rację,
jeżeli Bóg pragnie jedności całego stworzenia w Słowie, które rozbiło swój namiot wśród nas,
wyjdziemy poza te mury ku namiotom rozbitym wśród nas i będziemy Kościołem wśród nich
dla tych 100%.

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Richard Hooker i 100%

  1. Szloma says:

    Świetny tekst! Kapitalna optyka! Kupuję! :)

Leave a Reply