Wspominając Petera J. Gomesa raz jeszcze

Gdyby żył, pół roku temu obchodziłby siedemdziesiąte urodziny. Niestety w ostatnich miesiącach 2010 r. zniknął z ambony Harvard’s Memorial Church, a 28 lutego 2011 r. zmarł: Peter J. Gomes, baptystyczny pastor “o anglikańskiej duszy” i honorowy duchowny Kościoła episkopalnego, wieloletni kaznodzieja akademicki i profesor etyki chrześcijańskiej w Harvard Divinity School, nazwany “jednym z wielkich kaznodziejów naszego pokolenia i żywym symbolem odwagi i przekonania”. Słuchanie kazań Wielebnego Gomesa i nabożeństw, które prowadził, było dla nas przez lata stałym punktem niedzielnego popołudnia i nie da się ukryć, że bardzo nam brakuje jego głębokiego głosu, pięknej angielszczyzny, a przede wszystkim tego, w jaki sposób za każdym razem udawało mu się pokazać, że Ewangelia stanowi niewyczerpane źródło życiowej mądrości: trudnej, oznaczającej wyzwanie dla nas wszystkich, a jednak (a może właśnie dlatego) nie do zastąpienia przez cokolwiek innego. Dzisiaj natknęliśmy się w internecie na fragmenty wywiadu, którego Peter J. Gomes udzielił Sally Quinn. Możecie je obejrzeć tutaj. Poniżej zamieszczamy transkrypt.

Sally Quinn: W jaki sposób Jezus odniósłby się, Księdza zdaniem, do Kościoła i chrześcijaństwa ustanowionego w Jego imieniu?

Peter J. Gomes: Sądzę, że by zapłakał.

SQ: Dlaczego?

Ponieważ wydaje się on tak bardzo daleki od radykalnej doktryny miłości, społecznej przemiany i inkluzywności, którą Jezus reprezentował przede wszystkim w Kazaniu na Górze i swoim nauczaniu. Nieomal wygląda na to, jakby Kościół próbował znaleźć najłatwiejszą drogę obejścia tych wymagających aspektów Ewangelii. Oczekuje się od nas, że się z tym będziemy zgadzać, i to, jak sądzę, złamałoby Mu serce.

Skandal Ewangelii

PG: Wielu ludzi uważa Jezusa za o wiele bardziej zajmującego i interesującego aniżeli to, co miał do przekazania. Innymi słowy, ostatecznie skoncentrowaliśmy się na głosicielu zamiast na przesłaniu i chociaż mamy zajmować się tym, czego Jezus nauczał, ostatecznie nauczamy o Jezusie. A to jest łatwiejsze, ponieważ możemy tworzyć obrazy i wypowiadać się na tematy biograficzne, wyznaniowe i doktrynalne. One nie wymagają od nas żadnej istotnej przemiany. Możemy dyskutować, czy Jezus był Bogiem czy człowiekiem, czy istnieje Jezus historyczny, gdzie Go pochowano, o tym wszystkim. Ale treść Jego przesłania, miłuj bliźniego swego, nadstaw drugi policzek, wszystkie te rzeczy, są o wiele bardziej niebezpieczne, delikatne.

O komunizmie i chrześcijaństwie

PG: Komunizm, ten wczesny, dziewiętnastowieczny, był nieco bliższy Jezusowej Ewangelii aniżeli większość naszych Kościołów w dniu dzisiejszym. Każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości – co w tym złego? Umieściłem to kiedyś w quizie i większość ludzi sądziła: “To powiedział Jezus”. A w rzeczywistości był to Karol Marks.

O etykietkach czarnego i homoseksualisty

PG: To było bardzo trudne [ujawnić się jako homoseksualista]. Nie dlatego, bym się tego wstydził. Trudność polegała na tym, że, wiedząc jak ten świat działa, zdawałem sobie sprawę, iż to będzie już na zawsze moja tożsamość, a swoje życie spędziłem, próbując określającą mnie tożsamością uczynić bycie chrześcijaninem. Mówiłem: “Nie chcę być znany jako czarny facet, gej, republikanin czy ktokolwiek”. Chciałem być znany jako człowiek Jezusa, tym właśnie jestem.

O naszej powierzchownej kulturze

PG: Mamy skłonność absolutyzować najbardziej powierzchowne aspekty naszej kultury. Nie jesteśmy szczególnie introspektywni, nie mamy odwagi bliżej się sobie przyjrzeć w obawie, że nie spodoba nam się to, co ujrzymy. I nieszczególnie wierzymy, że możemy uczyć się od innych ludzi. To wszystko cechy kultury trochę paranoicznej, trochę niepewnej siebie.

O niebie, piekle i tym, co boskie pomiędzy

SQ: Wszyscy poszukujemy jakiegoś sensu, jakiegoś poczucia tego, co boskie. Jakie jest Księdza poczucie tego, co boskie?

PG: Cóż, to ta doskonała jedność środków i możliwości, lub, jak to określają na wydziale prawa: środków, motywów i możliwości. Gdy te trzy rzeczy się spotkają, a wynika z tego poczucie pełni i dobra, to jest to dla mnie życie spełnione. Kiedy możesz powiedzieć: “Naprawdę robię to, co zawsze chciałem robić, o czym wiem, że musi być zrobione, co wiem, że powinienem zrobić”, a potem, robiąc to dobrze, masz tego świadomość i wpływa to jakoś nie tylko na twoje życie, ale i na życie innych – to jest dla mnie niebo. To jest dla mnie wypełnienie tego, do czego nas powołano. Wszyscy tego pragniemy. Wierzę w to…

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply