Apostolskie Wyznanie Wiary cz. 2,
“Wierzę w jednego Boga”

union-jack-stars-and-stripesThis is the second sermon from the series about the Apostles’ Creed preached at St. Thomas Church. You can read the original series here.

Na pewno nie uda nam się zachować tej częstotliwości na przyszłość, ale, zachęceni pozytywnymi reakcjami na pierwsze z serii rozważań o Apostolskim Wyznaniu Wiary, postanowiliśmy natychmiast przetłumaczyć kolejne. Jego autorem jest ks. dr Victor Lee Austin. Przypominamy, że oryginale rozważania można znaleźć tutaj.

To drugie z serii kazań na temat Apostolskiego Wyznania Wiary, którą będziemy kontynuować na kolejnych niedzielnych nabożeństwach wieczornych. Mamy nadzieję, że wykorzystacie tę możliwość, aby jak najgłębiej zanurzyć się w podstawowe prawdy wiary chrześcijańskiej.

SONY DSC

Nawa główna kościoła św. Tomasza

O. Mead rozpoczął tę serię w ubiegłym tygodniu, przypominając nam kontekst Składu Apostolskiego. Od początku to credo używane było przez chrześcijan przy chrzcie. Ponieważ chrzest jest sakramentem fundamentalnej tożsamości, w Apostolskim Wyznaniu Wiary chodzi o to, czemu poświęca się swoje życie. Credo nie stanowi przede wszystkich zbioru prawdziwych twierdzeń, które trzeba lub powinno się uznać. Stanowi ono raczej wypowiedź o tym, gdzie plasuje się swoje życie, gdzie bije nasze serce. Dlatego te kazania nie mogą być jedynie intelektualnymi wprawkami; chodzi w nich o związek pomiędzy naszym sercem i podstawowymi prawdami wiary chrześcijańskiej.

Dzisiejszy fragment brzmi: “Wierzę w jednego Boga”. Gdy zakończyłem już przygotowania, podzieliwszy tekst credo na piętnaście tygodni, seria została zapowiedziana i ukazały się plakaty, zwrócono mi uwagę na to, że Skład Apostolski wcale nie rozpoczyna się od tych słów. Prawdopodobnie sami to zauważyliście, ale jeżeli nie, to przynajmniej nie jestem jedyny, któremu to umknęło. Apostolskie Wyznanie Wiary rozpoczyna się od słów “Wierzę w Boga”. To w Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskim mówimy “Wierzymy w jednego Boga”. Nie przytaczam tego na swoją obronę, bo po prostu się pomyliłem, ale mimo wszystko jest prawdą, że św. Tomasz z Akwinu w swojej serii kazań nt. Składu Apostolskiego również przytacza to zdanie jako “Wierzę w jednego Boga”.

Akwinata (który, w odróżnieniu od Austina, się nie pomylił) wiedział, co robi. Właśnie o to mu bowiem chodziło – we wszystkim, co kiedykolwiek napisał – że Bóg istnieje jedynie w liczbie pojedynczej. Jeśli się chce, można mieć dwa koty, dwa płaszcze, dwa samochody a nawet dwie żony. To może nie być właściwe, można źle skończyć z powodu ich posiadania, ale jest to możliwe. Koty, płaszcze, samochody, żony – to wszystko można policzyć. Natomiast Bóg jest jedyną “rzeczą”, której policzyć nie można. Nie tylko byłoby niemądre mieć dwóch bogów (tak jak jest niemądre mieć dwie żony i, prawdopodobnie, również dwa koty). Mieć dwóch bogów jest całkowicie niemożliwe. Ktoś, kto mówi, że ma dwóch bogów, pokazuje, że nie rozumie, co oznacza słowo “bóg”.

Dlaczego jednak tak jest? Dlaczego “Bóg” i tylko “Bóg” jest niepoliczalny? Jest tak, ponieważ wszystko inne jest stworzeniem, istotą, czymś, co istnieje w świecie. Bóg nie jest stworzeniem ani istotą w świecie, ale raczej powodem, dla którego stworzenia i istoty są w świecie, powodem dla którego w ogóle istnieje świat. Nie można mieć dwóch takich powodów. Jeżeli istniałoby dwóch bogów, dwudziestu, tysiąc, można by zapytać: skąd oni wszyscy pochodzą? Odpowiedzią na to pytanie byłby wówczas prawdziwy Bóg.

Jak więc widzicie, pomiędzy zdaniem “wierzę w Boga” i “wierzę w jednego Boga” nie ma różnicy. Prawdziwy Bóg nie jest czymś w naszym wszechświecie i dlatego nie jest czymś, co można policzyć. W znaczenie słowa “Bóg” jest jakby wbudowana unikatowość.

Wierzyć w bogów oznacza brać udział w bałwochwalstwie. Biblia jest pełna opisów ludzi, którzy wierzyli w bałwany, którzy wariowali na punkcie innych bogów. Oddawali oni cześć bogom posiadającym konkretne imiona, na przykład Baalowi; brali udział w prostytucji świątynnej, kultycznych aktach seksualnych; składali w ofierze swoim bogom dzieci i innych niewinnych. Wyzwalające przesłanie Biblii polega na tym, że wszyscy ci bogowie w rzeczywistości nie są tym, za co są uważani; są tylko bałwanami, być może po prostu iluzjami, a w najgorszym wypadku mocami lub istotami stworzonymi, które stały się złe, a teraz zniewalają ludzi. Przesłanie Biblii hebrajskiej, które jest również przesłaniem chrześcijaństwa, jest w całości orędziem o wyzwoleniu. “Nie musisz być pod jarzmem bałwanów!” To właśnie przez nacisk, który spoczywa na tym przesłaniu, Herbert McCabe nazwał Dziesięcioro Przykazań wielkim manifestem ateistycznym. I to właśnie z tego powodu pierwsi chrześcijanie doznawali czasami prześladowań ze strony Rzymian jako ateiści. “Słuchaj Izraelu, bogowie nie istnieją!” Jest tylko jeden, niepoliczalny, prawdziwy Bóg, źródło wszystkiego, co istnieje.

Albo prawdziwie wierzymy w Boga albo dajemy się zwieść i wierzymy w bałwany. Byłoby błędem myśleć, że kultura zachodnia już dawno wyzwoliła się z tego problemu. Oczywiście, jakkolwiek różnorodnym miastem jest Nowy Jork, trudno byłoby w nim znaleźć kogoś, kto oficjalnie czci Baala. Zaś idąc w kierunku Centrum Rockefellera trudno oczekiwać widoku serca wyrwanego z piersi dziewicy w celu przebłagania żywiołów wszechświata. Nasi samozwańczy bogowie są bardziej subtelni. A jednak pomimo całej swojej subtelności wciąż ucieleśniaj ą dawne, odwieczne ludzkie żądze. Największe z nich to pieniądze, seks i władza. Oczywiście w gruncie rzeczy nie ma nic złego ani w pieniądzach, ani w seksie ani we władzy. Są to rzeczy stworzone, stanowiące część dobrego świata, który wyszedł spod ręki Boga (prawdziwego Boga). Nasze bałwany czyhają w pożądaniu tych rzeczy, pożądaniu, które nigdy nie jest całkowicie dobre i którego nigdy nie da się zaspokoić. Najprawdopodobniej nie zobaczy się (nawet w Nowym Jorku) jak ludzie składani są w ofierze bożkowi o starożytnym imieniu. Jednak ciągłe bałwochwalstwo  powoduje każdego dnia niepotrzebne ludzkie cierpienie.

A my, niestety, ciągle w tym tkwimy. Bowiem w rzeczywistości większość z nas, którzy mówimy “wierzę w Boga”, nie wierzy w pełni; w naszym życiu ciągle istnieją bałwany. Nasze serce nie należy w pełni do Boga. Jednak jest też dobra nowina, która mówi, że w chrzcie Bóg (w którego, jak twierdzimy, wierzymy) rości sobie do nas ostateczne prawo. Wierzymy w Boga ostatecznie z powodu tego, co On dla nas uczynił – obdarowując nas nowymi narodzinami w chrzcie. Nie ma w tym niczego magicznego ani koniecznego. Możemy się od Niego odwrócić ku bogom (którzy w rzeczywistości nie są bogami). Jeśli jednak współpracujemy z Bogiem, jeśli zwracamy się do niego z zaufaniem, jeśli codziennie przypominamy sobie o naszym chrzcie, wypowiadając słowa wyznania wiary w modlitwie, wówczas nie ma takiego bożka, takiej siły we wszechświecie, niczego na wysokościach ani w głębinach, blisko ani daleko, niczego w przeszłości ani w przyszłości, niczego w całym stworzeniu, co mogłoby nas od Niego oddzielić. “Słuchajcie, chrześcijanie: bogowie nie istnieją!” Uwierzcie w Boga, tylko On jest tego godzien, tylko On jest Bogiem.

(c)Ks. Victor Lee Austin, Saint Thomas Church Fifth Avenue
This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply