Apostolskie Wyznanie Wiary cz. 4
[Wierzę w] Jezusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego

union-jack-stars-and-stripesThis is the fourth sermon in the series about the Apostles’ Creed preached at St. Thomas Church. You can read the original series here.

Tuż przed rozpoczęciem wakacji udało nam się jeszcze przetłumaczyć czwarte rozważanie z serii o Apostolskim Wyznaniu Wiary. Jego autorem jest  Andrew C. Mead, emerytowany rektor Kościoła św. Tomasza w Nowym Jorku, w którym wygłoszono całą serię.  Przypominamy, że w oryginale rozważania można znaleźć tutaj, zaś pod tym linkiem znajdziecie kolejno wszystkie przetłumaczone dotąd części.

“Starszyznę uczył mądrości” (Ps 105). Cóż, będąc właśnie przedstawicielem starszyzny, zostałem obdarowany1279824593jesus&thomas przez mego szanownego młodszego kolegę Michaela porcją mądrości po pierwszym kazaniu z tej serii, wygłoszonym przez naszego uczonego Victora, teologa posługującego w tej parafii, który, jak to określił Michael, wysoko ustawił poprzeczkę. Rzeczywiście wysoko. Wszystko, co mogę zrobić po tym wspaniałym skoku Michaela, to wziąć głęboki oddech i mieć nadzieję, że nie zrzucę tej poprzeczki.

Macie przed sobą Brytyjczyka, będącego zakochanym w tym mieście mieszkańcem Nowego Jorku, a jednocześnie monarchistą. Ci spośród was, którzy mnie znają, dobrze wiedzą, że wierzę w monarchię. Moja wiara w monarchię skłania mnie do intelektualnej zgody i lojalności w stosunku do tej filozofii i tego systemu. Zdecydowanie zgadzam się z tym. Zdobyło to moją akceptację.

Gdy jednak mówię, że wierzę w “Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego”, to jednak coś innego aniżeli intelektualna zgoda na filozofię i system. Oznacza to, że Kościół wymaga ode mnie uznania, że Jezus Chrystus, Jego Jedyny Syn, mój Pan i Bóg, jest częścią mnie. Ze względu na to, że jestem w Nim ochrzczony, noszę Jego znak – tę nieusuwalną pieczęć Chrystusa, który mnie umiłował jeszcze zanim powstał świat, wykarmił mnie, wzbudził we mnie moje sumienie, nastawił mnie na odbiór Jego powołania do kapłaństwa, spowodował, że wziąłem w nim swój niewielki udział, Chrystusa, którego mam we krwi, który uczy mnie patrzeć swoimi oczami, oddychać Duchem Świętym.

Zaufajmy św. Patrykowi, który wyraża to tak wspaniale:

“Chrystus ze mną,
Chrystus przede mną,
Chrystus za mną,
Chrystus we mnie,
Chrystus pode mną,
Chrystus nade mną,
Chrystus po mojej prawicy,
Chrystus po mojej lewicy,
Chrystus, kiedy tworzę,
Chrystus, kiedy biegnę,
Chrystus, kiedy się kładę,
Chrystus, kiedy siadam,
Chrystus, gdy powstaję!”

(Puklerz św. Patryka)

Wierzę w Jezusa Chrystusa. Jednak to nie wszystko. Chrystus, jak mówi św. Jan, ogłasza, że jest Synem Jednorodzonym. Jednorodzonym Synem Boga, naszym Panem. I to właśnie mam na myśli, gdy wypowiadam ten fragment Credo. Wyznania wiary powstały za sprawą wczesnych Ojców Kościoła, które zbierali się na soborach, aby wyjaśnić podstawowe prawdy, składające się na rozumienie osoby i miejsca Chrystusa w bóstwie. Ludzie tworzyli teorie o Chrystusie, misterne spekulacje oparte na pogańskich filozofiach, które krążyły wśród intelektualnych elit od najwcześniejszych czasów. Pierwsze dwa semestry moich studiów teologicznych w Oksfordzie spędziłem na nazywaniu i rozróżnianiu wszystkich przejaskrawień, które charakteryzowały tych spekulatywnych teoretyków. Najwcześniejsze stulecia sprzyjały snuciu takich spekulacji. Było tak modne spekulować o tym, czy Chrystus został jakoś “adoptowany” jako dorosły przez Boga Ojca albo wprowadzony do boskości, że dostawcy mięsa podobno nucili jako rap tamtych czasów – “Był taki czas, gdy nie był On Bogiem, gdy został wszczepiony w bóstwo”. Cóż, jeżeli dostawcy mogli wygwizdywać i śpiewać coś takiego, możecie sobie wyobrazić, z czym występowali amatorscy filozofowie i akademicy z własnego nadania, przeżuwając te spekulacje przy obiadowym stole?

Jednak to wszystko nie była tylko czcza, nieszkodliwa gadanina. Ludzie mylili się sromotnie i tracili dobre maniery. Werbalne potyczki kończyły się wrogością i wzajemnymi oskarżeniami. Przedstawiciele jednej teorii wykluczali i wyklinali swoich filozoficznych przeciwników. Pierwsze wieki chrześcijaństwa były naznaczone niczym śladami po ospie wzajemnymi ekskomunikami i denuncjacjami. Imiona dwóch wielkich oponentów, Atanazego i Ariusza, wysuwają się tutaj na czoło.

Uzgodnionym wyrazem wiary Kościoła stało się, że Chrystus jest Bogiem Synem, naszym Panem.

To nasza wiara a nie zgoda na jakąś filozofię. To radosne poddanie się miłości, które św. Jan ukazał i zilustrował w swojej Ewangelii w opowieści o Tomaszu, któremu objawia się zmartwychwstały Chrystus (J 20:25; 27-9).

Tomasz jest uparty. Jego niezmącony uporczywy pesymizm zamyka swoim żalem usta innym apostołom. Jest nim całkowicie pochłonięty, niewrażliwy na ból swojego Mistrza, który proponuje, by włożył palec w Jego trzydniowe rany. Boża miłość rozlewa się, gdy Chrystus zachęca Go, by to zrobił. Nadchodzi rozpoznanie. Wiara napływa niczym strumieniem. “Mój Pan i mój Bóg!” To nie intelektualna zgoda. To poddanie się miłości.

A co mówi Jan swoim czytelnikom?

“I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym.”

(c)Ks. Andrew C. Mead, Saint Thomas Church Fifth Avenue

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply