Jerzy Nowosielski o postaci kobiety
w malarstwie katakumbowym

Już dawno nie sięgaliśmy po teksty prof. Jerzego Nowosielskiego, chociaż popularyzacja jego myśli stanowi jeden z istotnych celów, które sobie stawiamy. Powodem, dla którego publikujemy dzisiaj fragment rozmów Profesora ze Zbigniewem Podgórcem,  jestCapture “odkrycie” starożytnych malowideł ściennych w rzymskich katakumbach, które dostarczyło wielu mediom materiału do spekulacji na temat roli kobiet we wczesnym Kościele. Aczkolwiek obydwaj jesteśmy gorącymi zwolennikami pełnego uczestnictwa kobiet we wszystkich posługach kościelnych (w odróżnieniu zresztą od Jerzego Nowosielskiego, który postulat dopuszczenia kobiet do święceń kapłańskich uważał za “eklezjologiczny nonsens”), przyznajemy, że nie czujemy się najlepiej w atmosferze sensacji tworzonej wokół tych “odkryć”. Naszym zdaniem interpretacja malowideł katakumbowych, którą Profesor zaproponował w 1982 r., lepiej oddaje ich znaczenie aniżeli medialne enuncjacje z ostatnich dni, przypominające bardziej prozę Dana Browna niż poważne podejście do sztuki wczesnochrześcijańskiej i zawartych w niej treści.  Zapraszamy zatem do lektury.

Weźmy na przykład malowidła katakumbowe przedstawiające scenę nazywaną Eucharystią. Jedno z nich ukazuje scenę Eucharystii w następujący sposób: widzimy stół ofiarny a na nim leżące dary. Przy stole stoi mężczyzna w tunice i wykonuje pewne czynności koło tych darów, to znaczy spełnia funkcję kogoś, kto fizycznie niejako zajmuje się ich przygotowaniem. Natomiast za nim stoi kobieta w penuli, czyli w ornacie, z podniesionymi rękami, a więc jako orantka. To jest właśnie scena, którą określamy mianem Eucharystii. Scena ta jest prototypem czynności wykonywanych podczas Podniesienia Eucharystycznego, albo inaczej Anafory Eucharystycznej z liturgii bizantyńskiej. W kanonie eucharystycznym tej liturgii przed epiklezą wygłaszany jest przez prezbitera albo przez biskupa, jeżeli on odprawia liturgię, tekst: „Twoje, od Twoich Tobie ofiarujemy za wszystkich i za wszystko”. Słowa te poprzedzają bezpośrednio chóralny śpiew hymnu eucharystycznego. Scena ta jest tak pomyślana, że samego Podniesienia Eucharystycznego, czyli czynności nad darami, dokonuje diakon, który stoi przy ołtarzu. W lewej ręce trzyma on patenę, w prawej zaś kielich i podnosząc je nad ołtarzem, krzyżuje je nad swoją głową. Natomiast za nim – dokładnie tak, jak na owym malowidle katakumbowym, kobieta z rękami uniesionymi typu orans za mężczyzną w tunice – stoi prezbiter albo biskup z tak samo uniesionymi rękami i donośnie wygłasza właśnie owe słowa: „Twoje, od Twoich…”. Następnie wierni śpiewają hymn eucharystyczny. W Kościele wschodnimz9159535Q,Jerzy-Nowosielski śpiew eucharystyczny stanowi właściwą modlitwę eucharystyczną. W ten sposób właściwe teksty eucharystyczne wygłasza zgromadzenie wiernych, a reprezentuje to zgromadzenie postać w ornacie, prezbiter lub biskup. Jeśli ten ostatni, to nie tylko w ornacie czy w dalmatyce, ale również w omoforionie. A jak wiadomo, omoforion to nic innego niż szal kobiecy. Szal, który nosiła Matka Boża. W zachodnim chrześcijaństwie jest on symbolem płaszcza św. Piotra, zaś na Wschodzie biskup nosi omoforion dlatego, że była to szata Matki Boskiej, a Matka Boska z kolei jest figurą Kościoła. Właściwie jest nią dopiero od pewnego momentu, bo pierwotnie, w pierwszych wiekach, była nią owa postać malowana jako kobieta ze wzniesionymi rękami, w typie orantki, czyli eklezja. Dopiero od chwili wprowadzenia samodzielnego kultu Maryi, czyli od Soboru Efeskiego, powoli zaczęto pod postacie orantki podstawiać postać Maryi Theotokos, Maryi Matki Boga. Dzisiaj uważa się więc, że Matka Boska jest Matką Kościoła i jako taka jest jego figurą. To jest też powodem, że biskup prawosławny nosi krzyż i medalion z Matką Bożą, a gdy występuje mniej uroczyście, sam tylko medalion. Wydaje mi się, że gdyby zebranie eucharystyczne po całej ewolucji pojęcia powszechnego kapłaństwa, przewodnictwa w Eucharystii, czyli sakramentalnego kapłaństwa, powróciło do swojego pierwotnego znaczenia, to upadłyby wszelkie kwestie dotyczące ordynacji kobiet, gdyż są one po prostu eklezjologicznym nonsensem. Kobieta w zgromadzeniu eucharystycznym wznosząca ręce i śpiewająca hymn Eucharystii, to znaczy pieśń dziękczynną, jest właściwie centralną postacią modlącego się Kościoła. Ci, którzy są przy ołtarzu, są tylko usługującymi, albo jeśli to jest biskup, to on tylko przewodniczy zebraniu, ale dziękczynienia, czyli aktu samej Eucharystii, dokonuje cale zgromadzenie. Po prostu dojrzałość formy zebrania eucharystycznego unieważni wszelkie pretensje czy spory o poczucie niższości, które u kobiet obecnie w Kościele występują. Powodem, dla którego całe to zgromadzenie i w ogóle Kościół zaczęto obrazować jako niewiastę z podniesionymi rękami, pozostanie tajemnicą mistyki pierwszych chrześcijan i świadomości wiernych Kościoła pierwotnego. Zresztą utożsamienie Kościoła z kobietą pojawia się dość często. U Hermasa na przykład Kościół też występuje jako niewiasta. Owa trzykrotnie objawiająca mu się niewiasta, najpierw jako bardzo stara, potem jako młoda z siwymi włosami, a w końcu całkiem młoda – to przecież nic innego jak wyobrażenie Kościoła.

881950_10152587564115995_173010895_o

Panorama zaprojektowanej przez Jerzego Nowosielskiego kaplicy pw. śww. Borysa i Gleba przy ul. Kanoniczej w Krakowie. Kaplica swoim wyglądem miała przywoływać atmosferę katakumb.

This entry was posted in English entries and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply