Robert Lentz i jego ikony

On the day of St. Clare, one of the first and foremost saints of the early Franciscan movement, we would like to pay some attention to a contemporary Franciscan, Br. Robert Lentz. Br. Robert is an icon painter. Besides painting, he teaches apprentices, writes, and conducts workshops on art and spirituality. He is also active in promoting dialog between Christians and Muslims. You have probably noticed that we often reproduce Br. Lentz’s icons as illustrations to our texts. For a long time we have been also thinking about dedicating a separate post to him. It became possible thanks to Rev. Kitteredge Cherry who shared with us a chapter from her latest book, Art That Dares: Gay Jesus, Woman Christ, and More, dedicated to Br. Robert Lentz. Rev. Cherry is a lesbian minister, art historian and author.  She writes about lesbian, gay, bisexual and transgender (LGBT) spirituality and the arts at the Jesus in Love Blog. She was ordained by Metropolitan Community Churches and served as its national ecumenical officer. One of her main duties was promoting dialogue on homosexuality at the National Council of Churches (USA) and the World Council of Churches. Her book “Hide and Speak: A Coming Out Guide” is available in Polish translation as Coming out: Co ukrywać, a o czym mówić.
Unfortunately, Rev. Cherry didn’t give us permission to reproduce the original text. We are sorry to disappoint our English speaking readers, but we found the material interesting enough to translate it into Polish. Of course we highly recommend the book “Art That Dares: Gay Jesus, Woman Christ, and More”, but especially the icons by Br. Robert Lentz, which you can buy via Trinity Stores.

W dzień poświęcony św. Klarze, jednej z pierwszych i najwybitniejszych świętych wczesnego franciszkanizmu, chcielibyśmy poświęcić uwagę współczesnemu franciszkaninowi, br. Robertowi Lentzowi. Br. Robert jest malarzem ikon. Poza tym udziela lekcji uczniom, pisze, prowadzi warsztaty nt. sztuki i duchowości. Jest również aktywnym promotorem dialogu pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. Zapewne zwróciliście uwagę, że często wykorzystujemy reprodukcje ikon Roberta Lentza jako ilustracje do naszych tekstów. Od dłuższego czasu nosiliśmy się też z zamiarem poświęcenia mu odrębnego postu. Stało się to możliwe dzięki uprzejmości ks. Kitteredge Cherry, która przekazała nam do dyspozycji rozdział ze swojej najnowszej książki Art That Dares: Gay Jesus, Woman Christ, and More poświęcony br. Robertowi Lentzowi. Ks. Cherry mówi o sobie, że jest lesbijską pastorką, historykiem sztuki i pisarką. Pisuje o lesbijskiej, gejowskiej, biseksualnej i transgenderowej (LGBT) duchowości i sztuce na blogu Jesus in Love. Jest ordynowana w Metropolitan Community Churches, gdzie pełniła posługę jako krajowy przedstawiciel ds. ekumenii. Jednym z jej podstawowych obowiązków było promowanie dialogu nt. homoseksualizmu w Krajowej Radzie Kościołów (w USA) i Światowej Radzie Kościołów. Jej książka “Hide and Speak: A Coming Out Guide” jest dostępna w przekładzie na język polski pt. Coming out: Co ukrywać, a o czym mówić. Niestety ks. Cherry nie udzieliła nam pozwolenia na publikacje oryginalnej wersji tekstu. Jest nam przykro, że musimy rozczarować naszych anglojęzycznych czytelników, ale materiał jest na tyle ciekawy, iż zdecydowaliśmy się go udostępnić w języku polskim. Oczywiście serdecznie polecamy książkę „Art That Dares: Gay Jesus, Woman Christ, and More”, jednak w szczególności ikony br. Roberta Lentza, które można nabyć za pośrednictem Trinity Stores.

Pisarz i kapłan Henri Nouwen, słynny, lecz borykający się ze skrywaną homoseksualną tożsamością, przyszedł do br. Roberta Lentza w 1983 r. ze specjalną prośbą: “Zrób mi ikonę, która symbolizowałaby złożenie w ofierze mojej własnej seksualności i oddanie Chrystusowi”. Ten projekt był jakby stworzony dla Lentza, światowej klasy ikonografa, który po tym, jak pozostawił życie klasztorne tworzył nowatorskie ikony w San Francisco. Badania i rozmyślania sprawiły, że namalował on Chrystusa w objęciach Jego ukochanego ucznia, Jana. Nazwał ją „Chrystus Oblubieniec”.

„Henri wykorzystał to, aby pogodzić się ze swoją własną homoseksualnością”, mówi Lentz, który powrócił do franciszkanów jako brat w 2003 po dwudziestoletniej nieobecności. „Opowiadano mi, że wszędzie nosił tę ikonę ze sobą i była ona jedną z najcenniejszych rzeczy w jego życiu”. Celem Nouwena był celibat i nie przyznawał się on do bycia gejem aż do śmierci w 1996 r. Wówczas biograf, Michael Ford, napisał o jego homoseksualizmie – i o tym jak umieścił „Chrystusa Oblubieńca” naprzeciw swego łóżka, aby patrzeć na niego przed snem i zaraz po przebudzeniu.

Ikona podejmuje biblijny temat Chrystusa jako oblubieńca i łączy go z średniowiecznym motywem Chrystusa i św. Jana. Powstał w ten sposób obraz wyrażający ze wspaniałą subtelnością ich intymna przyjaźń. Lentz twierdzi, że oparł swoje dzieło na ikonie pochodzącej ze średniowiecznej Krety. Artyści tamtego okresu stworzyli również różne zespoły rzeźb przedstawiających Jana spoczywającego na piersi Jezusa. Godnym odnotowania przykładem jest naturalnej wielkości wersja stworzona przez Mistrza Heinricha z Konstancy we wczesnym XIV stuleciu dla potrzeb pewnego konwentu w Szwajcarii. Przedstawieni tu dwaj mężczyźni trzymają się za ręce, a Jezus z miłością obejmuje Jana ramieniem.

Jeżeli „Chrystus Oblubieniec” wydaje się płaski, jest tak dlatego, że ikony stanowią stylizowaną formę sztuki, stworzoną po to, aby prowadzić oglądającego w wymiar duchowy. Często nazywa się je „oknami prowadzącymi do nieba”. Lentz jest kluczową postacią w ogólnoświatowej odnowie ikon, mającej miejsce w drugiej połowie XX w.

Uczynił starożytną formę sztuki istotną dla współczesności – i niekiedy kontrowersyjną – stosując ją do współczesnych „świętych”, takich jak Ghandi, Martin Luther King, Jr. i Harvey Milk, pierwszy otwarty homoseksualista wybrany na publiczny urząd. Ikony Lentza prezentują rewolucyjne wizje Chrystusa i pokazują oficjalnych świętych w historycznie adekwatnych parach jednopłciowych, jak np. Dawida i Jonatana.

„Okna do nieba czy drogi do piekła?”, trąbiło konserwatywne czasopismo katolickie w lutym 2005 r. W artykule oskarżano Lentza i jego podopiecznego, o. Williama Hart McNicholsa o wykorzystywanie ikon do przeinaczania faktów i gloryfikowania grzechu. Krytyka spowodowała takie poruszenie, że w celu zachowania pokoju między swoją prowincją franciszkańską i Arcybiskupem Santa Fe w Nowym Meksyku, Lentz zrzekł się praw do dziesięciu kontrowersyjnych wizerunków na rzecz swego dystrybutora, Trinity Stores. Usunął swoje nazwisko z tych obrazów na stronie internetowej Trinity, jednakże przy tej okazji na nowo potwierdza swoje autorstwo.

„Fakt, że je namalowałem należy do historii. Uznanie ich jest uznaniem historii”, mówi Lentz swoim spokojnym i odmierzonym tonem. „Nie możesz odwrócić historii. Bez względu na to jak bardzo biskupi nie zgadzają się z tym, co zrobiłem w przeszłości, nie mogą nie zgodzić się z faktem, że już więcej tego nie robię. Jeśli to dla nich niewygodne, będą musieli z tym żyć”.

Jego osobista historia rozpoczyna się od dzieciństwa w rodzinie imigrantów. Jego dziadkowie przybyli do Ameryki z carskiej Rosji. Lentz wzrastał wśród historii o świętych i związkach zawodowych opowiadanych zamiast bajek, zaś ikony pokrywały ściany salonu w domu jego rosyjskiej babci. Gdy dorósł, studiował ikonografię bizantyjską w greckim klasztorze prawosławnym założonym przez mnichów z Góry Athos. Pierwsze osiemnaście lat dorosłego życia spędził w prawosławnych i rzymskokatolickich klasztorach.

Opuścił klasztor w 1982 r. i rozpoczął malowanie ikon „full-time” w San Francisco. Z początku był zszokowany, spotykając otwarcie homoseksualnych mężczyzn i kobiety, feministki, anarchistów, nielegalnych imigrantów i wielu innych ludzi niepodobnych znanym mu z życia klasztornego. Po kilku miesiącach już tworzył ikony wyrażające świętą pasję na rzecz sprawiedliwości, którą odkrył na ulicach San Francisco.

Stosunkowo tradycyjny „Chrystus Oblubieniec”, stworzony w początkach poszukiwań Lentza, nie znalazł się na liście dziesięciu niezaakceptowanych ikon. Lista zawiera cztery pary homoseksualnych świętych, żeńską Trójcę celtycką, trzy osoby, które Kościół instytucjonalny uważa za niegodne miana świętych (Merlina, Harveya Milka i rdzennie amerykańską postać transgenderową We-Wha z Zuni) oraz dwa wizerunki Chrystusa. Jeden z obłożonych tabu wizerunków to Chrystus-kobieta, a drugi jest radośnie nagi.

Na ikonie „Władca Tańca” Chrystus siedzi nagi, zaś jego skrzyżowane nogi z ledwością ukrywają genitalia. Ma aureolę – i rogi – i uderza w bęben, siedząc w jaskini pokrytej obrazami z epoki kamienia, przedstawiającymi rogate bóstwo. Ten śniady, wąsaty facet nie wygląda jak Jezus, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, ale nosi Chrystusowe rany, a inicjały nad Jego głową mówią, kim jest. Ta zdumiewająca ikona powstała na zamówienie geja-kolekcjonera sztuki, który pozostawił Lentzowi swobodę wyboru takiego tematu, jaki chciał.

„Spytał mnie, co chcę zrobić. Byłem zainteresowany tradycją celtycką i rogatym bogiem”, mówi Lentz.

W tekście towarzyszącym obrazowi, Lentz wyjaśnia, że „łagodna, rogata postać” jest jednym z najstarszych męskich obrazów boga w Europie. Rogate bóstwo ochrania zwierzęta i prowadzi dusze do celu po śmierci. Ucieleśnia on męską seksualność i płodność. Misjonarze chrześcijańscy próbowali usunąć rogatego boga, tworząc zeń postać demoniczną.

Lentz znalazł szczęśliwsze rozwiązanie, przedstawiając rogatego Chrystusa, który nie wstydzi się swego ciała. „Jego pewna siebie nagość podkreśla, że to, co Bóg uczynił, jest dobre”, czytamy w jego opisie. W historii sztuki nagość Chrystusa zazwyczaj przedstawiała jego kruchość, ale są też wyjątki, takie jak zupełnie nagi tryumfujący „Chrystus Zmartwychwstały” Michała Anioła.

„Władca Tańca” Lentza spotkał się z szerokim odgłosem. „Właściwie o wiele lepiej odbierali go heteroseksualni mężczyźni i zamężne kobiety aniżeli geje. Wielu gejów już się zmierzyło ze swoimi ciałami w taki sposób, w jaki heteroseksualni mężczyźni tego nie uczynili”, mówi.

Pewna psycholog powiedziała mu, że mężczyźni byliby lepszymi towarzyszami życia, gdyby zachowali kontakt ze swoimi ciałami w taki sam sposób jak rogaty Chrystus z „Władcy Tańca”. Lentz wciąż przypomina jej wypowiedz: „Jeśli więcej mężczyzn żyłoby z tym obrazem, więcej kobiet by tańczyło”.

Inna jego zakazana ikona Chrystusa posługuje się prehistorycznymi wyobrażeniami w celu afirmacji żeńskiej seksualności i świętej kobiecości. „Chrystus Sofia” ukazuje żeńskiego Chrystusa w mandali o kształcie jaja, który trzyma „Wenus z Willendorf”, figurkę bogini płodności sprzed 25 tysięcy lat. Jednym z używanych w Biblii imion Boga jest gramatycznie żeńskie określenie Mądrość (po Grecku „Sophia”, po Hebrajsku „Chochmah”). Uczeni twierdzą, że prefiguracją Mądrości była egipska bogini Izyda. W Biblii Mądrość jest boską zbawicielką, która stworzyła świat i pełni rolę gospodyni świąt.

Jak wszyscy artyści, którzy podjęli ten temat, Lentz zmierzył się z wyzwaniem, jak uczynić Chrystusa kobiecym, ale jednocześnie ciągle rozpoznawalnym. Postanowił namalować Sofię jako ciemnoskórą kobietę z Bliskiego Wschodu, którą można rozpoznać jako Chrystusa jedynie dzięki inskrypcjom wokół niej i być może poprzez jej niewysłowione, magnetyczne spojrzenie [by zobaczyć ten wizerunek, kliknij tutaj].

This entry was posted in English entries, Wpisy po polsku and tagged , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Robert Lentz i jego ikony

  1. Thank you for translating my chapter into Polish! It looks beautiful. God bless you!

    Dziękuję za przetłumaczenie mojego rozdziału na język polski! Wygląda pięknie. Niech was Bóg błogosławi!

Leave a Reply