Anglikanie i papiestwo

(…) można stwierdzić, że anglikanizm – pomijając kilka rzadkich okazji – nie odrzuca papiestwa jako takiego, lecz supremację Rzymu; nie odrzuca zwierzchności, lecz uniwersalną suwerenność, która skupia całą władzę w ręku kogoś w rodzaju uniwersalnego biskupa. W rzeczywistości jedną z kardynalnych zasad angielskiej reformacji było właśnie umieszczenie prymatu w kontekście regionalnym lub, jeszcze konkretniej, narodowym. Prymat w hierarchii godności jest więc uznawany, aczkolwiek jego początki nie zawsze dostrzega się w woli czy bezpośrednim ustanowieniu Chrystusa. Co więcej, posługa papieska musi być sprawowana w wyraźnie kolegialnym kontekście i ograniczona do roli Rzymskiego Pontifexa jako Patriarchy Zachodu.
o. Adriano Garuti OFM

Wczorajszego wieczoru, gdy tylko dotarła do nas (za pośrednictwem Facebooka – signum temporis!) wiadomość o tym, że nad Kaplicą Sykstyńska ukazał się biały dym, obydwaj zasiedliśmy przed ekranem komputera, by zobaczyć nowego biskupa Rzymu. Początek pontyfikatu Jego Świątobliwości Franciszka to dobra okazja na chwile refleksji nad anglikańskim stosunkiem do papiestwa.

Biskup Pierre Whalon i papież Jan Paweł II

W, będącej świetnym wprowadzeniem do anglikanizmu, książce Always Open. Being an Anglican Today ks. kan. Richard Giles używa nader plastycznego obrazu, by opisać nasz stosunek do “Rzymu, matki zachodniego Kościoła”:

Aczkolwiek już jakiś czas temu wyszliśmy spod maminej spódnicy, nigdy nie zapominamy o Dniu Matki. Niestety, matka nie jest w stanie przemóc się i zaprosić nas znowu na niedzielny obiad.

W tym sformułowaniu pobrzmiewa echo ogromnego rozżalenia, jakie odczuwa większość anglikanów (tym bardziej zresztą, im bardziej katolicka jest ich duchowość) z powodu braku interkomunii pomiędzy Kościołami anglikańskimi i Rzymem. Pomimo wszystkiego, co nas łączy, niestety wciąż jeszcze nie możemy zgromadzić się wspólnie wokół eucharystycznego stołu. By nie popaść jednak w typowe anglikańskie (i nie tylko anglikańskie!) “gorzkie żale”, trzeba uczciwie stwierdzić, że “wyjście spod maminej spódnicy”, o którym pisze kan. Giles, przebiegało w atmosferze, z której – patrząc na to z dzisiejszej perspektywy – żadna ze stron nie powinna być szczególnie dumna. Padły przy tym słowa, pod którymi chyba żaden współczesny wyznawca anglikanizmu by się nie podpisał – co więcej, za które, nawet biorąc pod uwagę okoliczności, powinniśmy się wstydzić (jak np. nazwanie papieża “Antychrystem”). Nasza ówczesna ocena “Kościoła-Matki” rzeczywiście przypominała w wielu aspektach to, jak myśli o rodzicach niejeden walczący o swą niezależność nastolatek. Weźmy choćby 19. z 39 Artykułów Kościoła Anglii, który stwierdza, że: “Kościół Rzymu pobłądził nie tylko w życiu i w odniesieniu do Kościelnych ceremonii, lecz także w sprawach wiary”. Warto o tym pamiętać, gdy dzisiaj narzekamy na ostre wypowiedzi Rzymu pod naszym adresem… Z drugiej strony warto pamiętać jeszcze o czymś innym. O. Adriano Garuti, franciszkanin, zauważa w swoim tekście Anglicanism: Protestant or Catholic, z którego również zaczerpnęliśmy motto do tego wpisu, że:

“Trzydzieści Dziewięć Artykułów” stanowi autorytatywne przedstawienie całości ciała eklezjalnego, ale nie posiada charakteru normatywnego w odniesieniu do wiary anglikańskiej, który byłby porównywalny z tym, który w sferze rzymskokatolickiej posiadają dekrety i kanony Soboru Trydenckiego. Artykuły nigdy nie miały być całościowym sformułowaniem wiary Kościoła.

W dyskusjach, które i nam zdarza się często prowadzić, zwłaszcza z osobami o protestanckich korzeniach, częstokroć spotyka się zarzut, że przecież to, co mówimy/piszemy “nie zgadza się z 39 Artykułami Kościoła Anglii”. Nie jest łatwo przy tym wyjaśnić, że rola 39 Artykułów w tradycji anglikańskiej jest co prawda bardzo istotna, ale jednak nieporównywalna ani z Kanonami Soboru Trydenckiego ani z Księgami Symbolicznymi Kościołów ewangelickich. Przypomnijmy w tym kontekście choćby słynne sformułowanie bp. Lancelota Andrewesa: “Jeden kanon, dwa testamenty, trzy wyznania wiary, cztery sobory powszechne, pięć pierwszych wieków Kościoła i świadectwo ojców z tego okresu zakreślają granice naszej wiary”. To, że Andrewes nie wspomina w nim o 39 Artykułach – którym skądinąd, jako biskup w Kościele Anglii, oczywiście musiał ślubować wierność – jest bardzo znaczące.

Z punktu widzenia naszego tematu istotna jest jednak przede wszystkim następująca konkluzja o. Garutiego:

Nie można jednak powiedzieć, aby tradycja anglikańska jako całość chciała zerwać z szerszą tradycją katolicką w odniesieniu do hierarchii urzędów i jej funkcji: niezaprzeczalne zerwanie z Rzymem nie oznaczało zerwania z katolicyzmem, lecz raczej pragnienie reformy Kościoła od wewnątrz, tak aby powstał Kościół, będący simul catholica et reformata [zarówno katolicki, jak i reformowany] (…) jak to zaprezentowano w różnych wydaniach Modlitewnika Powszechnego – (…)

Co to jednak oznacza dla naszego podejścia do posługi biskupa Rzymu? Interesujący tekst na ten temat znaleźliśmy na blogu biskupa Chandlera Holdera Jonesa SSC, biskupa z anglikańskiej prowincji Ameryki (mamy nadzieje, że biskup Holder Jones, reprezentujący inną gałąź amerykańskiego anglikanizmu, nie będzie miał nam za złe wykorzystanie jego słów na blogu promującym Kościół episkopalny). Znajdujemy tam m.in. następujące stwierdzenie:

Co się z tym łączy, i co wywołuje zdziwienie u większości niezorientowanych obserwatorów, tradycja anglikańska przyjęła w przeszłości pełne nadziei spojrzenie na papiestwo, nawet pomimo zerwania ze wspólnotą papieską, które miało miejsce na początku angielskiej reformacji w 1534 r. w okresie rządów niesławnej pamięci króla Henryka VIII. Ecclesia Anglicana, odłączona od Rzymu a jednak zachowująca zasadniczo katolicki charakter Kościoła, nigdy nie utraciła świadomości potrzeby istnienia biblijnego, patrystycznego, historycznego i biskupiego prymatu, który opiera się na Rzymskim Patriarchacie Zachodu.

(Przy okazji zwróćcie uwagę na określenie “niesławnej pamięci króla Henryka VIII”; bycie anglikaninem niekoniecznie łączy się z sympatią dla tego władcy, którego niektórzy, zresztą zupełnie niesłusznie, uważają za “wynalazcę anglikanizmu”!)

Nieco dalej autor pisze:

 Obradująca w 1908 r. Konferencja Biskupów w Lambeth oświadczyła w imieniu całego Kościoła anglikańskiego, że “nie można wypełnić Bożego celu, stosując jakikolwiek schemat przywrócenia jedności, który ostatecznie nie obejmowałby wielkiego łacińskiego Kościoła Zachodu”. “Katolicyzm bez papieża jest katolicyzmem okaleczonym; co prawda nie w ten sposób, w jakie okaleczone byłoby ciało pozbawione głowy, lecz jednak tak, jak okaleczoną byłaby Izba Gmin bez swego speakera [marszałka]” (Biskup K.D. Mackenzie). Te słowa, wypowiedziane w 1933 r. przez anglikańskiego prałata na Kongresie Stulecia Ruchu Oksfordzkiego, stanowią najlepsze podsumowanie tradycyjnie anglikańskiego podejścia do roli i funkcji papiestwa, podejścia, które zostało utrzymane po dziś dzień.

Jednakże to stanowisko nie oznacza, rzecz jasna, akceptacji wszystkich roszczeń, które zgłaszają biskupi Rzymu. Przytoczmy tutaj słowa anglikańskiego teologa o. Francisa J. Halla:

 Jeśli chodzi o roszczenie papieskie, powinniśmy dokonać rozróżnienia pomiędzy starożytnymi i nowymi elementami, które ono zawiera. Stanowisko Watykanu, rozwijane stopniowo przez stulecia i w końcu sformułowane w 1870 r., stanowi po stronie Rzymu główną barierę uniemożliwiającą przywrócenie jedności.

“Dogmat” o papieskiej “nieomylności” i “uniwersalnej jurysdykcji” biskupa Rzymu pozostaje z punktu widzenia anglikanów ogromną przeszkodą na drodze do jedności Kościoła. Czy jest to jednak przeszkoda nie do przejścia? O. Francis widział to inaczej:

 Jednakże usunięcie tej bariery nie wymaga koniecznie formalnego odwołania Soboru Watykańskiego i nie powinniśmy wymagać od Rzymu upokorzenia jako ceny za przywrócenie jedności. Wystarczy, aby Rzym wyrósł ze wzbudzających sprzeciw elementów watykanizmu i dokonał ich ponownej interpretacji za pomocą czynów, które gwarantowałyby zachowanie katolickich wolności.

Ciekawe rozwiązanie tego problemu proponuje ks.prof. K.M.P. Rudnicki, kapłan mariawicki związany z Polską Wspólnotą Episkopalną w wywiadzie zamieszczonym swego czasu przez portal ekumenizm.pl:

Nie. Nie możemy uznać nieomylności człowieka! Wierzę jednak w znalezienie rozwiązania tego problemu, a widzę je w tym, co głosi ks. prof. Lucjan Balter. Mówi, że dogmat o nieomylności nie został do końca zdefiniowany. Pierwszy Sobór Watykański ogłosił, że papież osobiście – w sprawach wiary i moralności, gdy przemawia ex cathedra – jest tak samo nieomylny, jak Kościół w całości. Z powodu wybuchu wojny prusko-francuskiej nie zdążono jednak zdefiniować w jakim zakresie Kościół jest w całości nieomylny, bo Kościół już przed Wielką Schizmą popełniał pomyłki! Dogmat jest niedodefiniowany, a więc – de facto – nie ma go.

W 1999 r. ujrzał światło dzienne dokument Anglikańsko-Rzymskokatolickiej Międzynarodowej Komisji Mieszanej (ARCIC), The Gift of Authority, który należy traktować jako reakcję na encyklikę J.S. Jana Pawła II Ut Unum Sint. Czytamy w nim m.in, że posługa biskupa Rzymu jest: “darem, który powinny przyjąć wszystkie Kościoły”. Anglikanie deklarują w nim wyraźnie, że są “otwarci na przywrócenie pod pewnymi jasnymi warunkami uniwersalnego prymatu Biskupa Rzymu i pragną go”.

Ojcowie starożytnego Kościoła pozostawili nam w spadku wiele bardzo interesujących i ważnych wypowiedzi dotyczących prymatu. Św. Cyprian z Kartaginy uważał, że prymat Biskupa Rzymu może i powinien być prymatem “miłości i godności”. Św. Ireneusz z Lyonu wysławia Kościół Rzymu jako ten, który “przewodzi w miłości”. Wracając do pierwszego publicznego wystąpienia papieża Franciszka w dniu wczorajszym, trzeba zauważyć, że było w nim wiele elementów, które wskazują na to, że właśnie w tym duchu chce on sprawować swoją posługę. Chyba wszyscy widzowie zauważyli jego pełną pokory postawę, to z jaką mocą podkreślał swoją zależność od wspólnoty Kościoła, jej wsparcia, jej modlitwy, oraz fakt, że ani razu nie użył słowa ‘papież’, lecz konsekwentnie mówił o sobie jako o ‘biskupie Rzymu’. To wszystko napawa nadzieją. Dobrze byłoby jednak, aby za gestami podążyły konkretne, namacalne działania. Módlmy się wspólnie za to, by nasz brat w Chrystusie, Sługa Sług Bożych Biskup Rzymu Franciszek został przez Ducha Świętego obdarzony mądrością i mocą do ich podjęcia…

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply