Anglikanie i starokatolicy
Część II: Nie ma drogi do jedności, jedność sama jest drogą

Szwajcarski teolog starokatolicki, ks. biskup Urs Küry (1901-1976), pisał: “jeśli chcemy bliżej określić stosunek Kościoła starokatolickiego do Anglikańskiej Wspólnoty Kościelnej, to musimy wyjść od porozumienia zawartego w Bonn w 1931 r.”. Ponieważ piszemy ten tekst z okazji 80. rocznicy jego zawarcia, takie podejście wydawałoby się logiczne. Jednakże, podobnie jak uczyniliśmy to w wypadku historii starokatolicyzmu, i teraz chcielibyśmy sięgnąć nieco głębiej w przeszłość. Jak wspominaliśmy, holenderski Kościół Rzymskokatolicki Kleru Starobiskupiego (jak brzmiała oficjalna nazwa “jansenistycznego Kościoła w Niderlandach”) postrzegał anglikanów jako protestantów, zaś anglikanie widzieli Kościół siostrzany raczej w Holenderskim Kościele Reformowanym, pomimo że jego doktryna w wielu punktach przypominała nauczanie purytanów. Jeszcze w czasie II Wojny Światowej (a więc w dziesięć lat po podpisaniu Porozumienia z Bonn!), gdy naziści internowali proboszcza parafii anglikańskiej w Utrechcie, jej członkowie poprosili o opiekę duszpasterską Kościół reformowany, pomimo że w mieście znajdowały się trzy parafie starokatolickie, w tym parafia katedralna.

Francuscy janseniści znajdowali się od czasu do czasu w polu widzenia anglikanów. Ich eklezjologia, która podkreślała znaczenie Kościoła lokalnego i jego cech narodowych, przemawiała do nich, ale maleńki Kościół Utrechtu, który praktykował tę eklezjologię, pozostawał raczej niezauważony. Rzecz jasna jest to ogromne uproszczenie, bo na przykład książka “History of the So-Called Jansenist Church of Holland” pokazuje, że pewne zainteresowanie istniało.

Tak czy inaczej, to nie holenderscy starokatolicy zainicjowali kontakty z anglikanami; uczynili to niemieckojęzyczni przedstawiciele “drugiej fali starokatolicyzmu”. Starokatolicka ksiądz i historyk Kościoła, prof. Angela Berlis, pisze:

Biskup Edward Herzog

Relacje pomiędzy anglikanami i niemieckojęzycznymi starokatolikami rozpoczynają się około roku 1870, w czasie, gdy w reakcji na papieskie dogmaty Pierwszego Soboru Watykańskiego powstawał ruch starokatolicki.

W Kościele anglikańskim w Anglii i Ameryce Północnej śledzono z wielkim zainteresowaniem prowadzone na kontynencie europejskim spory wokół Vaticanum I. Podczas gdy skrzydło ewangelikalne angielskiego Kościoła to, co łączyło je ze starokatolikami, widziało przede wszystkim w sprzeciwie wobec Rzymu, skrzydło anglokatolickie słusznie domniemywało, że starokatolicy byli jego duchowymi pobratymcami ze względu na trzymanie się dziedzictwa starożytnego niepodzielonego Kościoła pierwszego tysiąclecia.

Źródło

Z drugiej strony nie powinniśmy idealizować anglokatolickiego spojrzenia na starokatolików, ponieważ, na przykład, wybitny anglokatolicki przywódca, Edward B. Pusey, obawiał się, że porozumienie ze starokatolikami uniemożliwi pojednanie z Rzymem i miał im za złe zbyt wielką ustępliwość wobec Kościoła prawosławnego.

Tak czy inaczej, w pierwszych międzynarodowych konferencjach starokatolickich brali udział, oprócz przedstawicieli Kościołów prawosławnych, również wysokiej rangi anglikanie. Od 1874 r. miały miejsce w Bonn konferencje unijne, którym przewodniczył jeden z najważniejszych teologów starokatolickich, Ignacy von Döllinger. Konferencje te uważa się za najważniejsze wydarzenia ekumeniczne XIX w. Cały czas odgrywała jednak rolę kwestia ważności anglikańskich święceń. Podczas gdy sam Döllinger, podobnie jak biskupi J.H. Reinkens (Niemcy) i E. Herzog (Szwajcaria) nie mieli wątpliwości, że święcenia udzielane w Kościołach anglikańskich były ważnymi katolickimi święceniami, holenderski Kościół wciąż kwestionował ich ważność. W poprzednim poście pisaliśmy o oddaleniu, które nastąpiło pomiędzy Kościołem w Niderlandach i wspólnotami niemieckojęzycznymi. Przejawiło się ono również w odniesieniu do anglikanizmu. Biskup Urs Küry pisał:

Biskup E. Herzog i biskup J.H. Reinkens odwiedzali wielokrotnie Kościół Anglii. Te osobiste spotkania uzyskały Kościelne uświęcenie w 1879 r., w Kościele parafialnym w Bernie, kiedy to szkocki biskup Cotterill, biskup J.H. Reinkens, biskup E. Herzog i o. Hyacinthe Loyson po raz pierwszy potwierdzili wzajemną wspólnotę kościelną przez wspólną komunię. W 1880 r. biskup E. Herzog został zaproszony do udziału w Generalnym Konwencie Kościoła Episkopalnego Ameryki. Konwent ten podjął uchwałę o jedności episkopatu w obu Kościołach. Biskup E. Herzog odprawiał nabożeństwa w wielu parafiach Episcopal Church i udzielał tam bierzmowania.

Źródło: Küry U., “Kościół starokatolicki. Historia, nauka, dążenia”, Warszawa 1996.

Kolejnym istotnym krokiem na drodze do Porozumienia z Bonn była konferencja w Lambeth w 1888 r., a przede wszystkim Czworokąt z Lambeth, który stał się podstawą przyszłych rozmów. Holenderscy starokatolicy wciąż nie byli jednak gotowi do uznania ważności anglikańskich święceń. Musiało upłynąć wiele czasu, a przede wszystkim wiele musiało się zmienić w samym starokatolickim Kościele w Holandii, zanim ogłosił on w 1925 r., że “bez jakichkolwiek zastrzeżeń sukcesja apostolska w Kościele Anglii nie została przerwana”. To podejście Holendrów do anglikanizmu wpłynęło w negatywny sposób na całokształt stosunków pomiędzy starokatolikami i anglikanami, szczególnie od momentu, gdy w 1889 r. powstała Unia Utrechcka, ponieważ jej powstanie oznaczało, że starokatoliccy biskupi mieli odtąd wszystkie istotne decyzje podejmować wspólnie. Mimo to również w tym stosunkowo trudnym okresie miało miejsce wiele ważnych wydarzeń. Jednym z nich było powstanie w roku 1908 w Anglii Stowarzyszenia Św. Willibrorda. Oświadczenie holenderskiego Kościoła z 1925 r. oznaczała usunięcie ostatniej istotnej przeszkody na drodze do porozumienia pomiędzy Unią Utrechcką i Wspólnotą Anglikańską. 2 lipca 1931 r. w Bonn spotkało się ośmiu delegatów wyznaczonych przez Konferencję w Lambeth i czterech przedstawicieli Kościołów starokatolickich. Ranek spędzono jeszcze na zadawaniu pytań. Starokatolicy pytali anglikanów o autorytet konferencji w Lambeth i znaczenie 39 artykułów Kościoła Anglii (niestety nie udało nam się znaleźć w sieci polskiego przekładu 39 artykułów, natomiast dostępny jest tekst artykułów wiary Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego, które są w dużym stopniu oparte na 39 artykułach), podczas gdy anglikanie pytali o autorytet Pisma Świętego i starokatolickie rozumienie Eucharystii. Już po południu powstał szkic tego, co miało przejść do historii jako Porozumienie z Bonn. Ostateczna wersja brzmi jak następuje:

Arcybiskup Canterbury i Arcybiskup Utrecht w drodze do kościoła we Fryburgu, 2006

1. Każda wspólnota kościelna uznaje katolickość i samodzielność drugiej oraz utrzymuje własną;
2. Każda wspólnota kościelna wyraża zgodę na dopuszczenie członków drugiej do udziału w sakramentach.
3. Interkomunia nie wymaga od żadnej wspólnoty kościelnej przyjęcia wszystkich poglądów doktrynalnych, pobożności sakramentalnej lub praktyki liturgicznej właściwych dla drugiej, lecz zakłada, że każda wierzy, iż druga uznaje to wszystko, co należy do istoty wiary chrześcijańskiej.

7 września 1931 r. Międzynarodowa Konferencja Biskupów Starokatolickich przyjęła porozumienie, a w dniach 20-21 stycznia 1932 r. zostało ono ratyfikowane przez Konwokacje Canterbury i Yorku.

W dyskusjach, które niekiedy prowadzimy w internecie, szczególnie z rzymskokatolikami, słyszymy często, że Porozumienie z Bonn nie doprowadziło przecież do pełnej jedności Kościołów anglikańskich i starokatolickich. Tu oczywiście pojawia się pytanie: co to takiego “pełna jedność”? Szeroko odniósł się do tego biskup Pierre Whalon w swoim kazaniu z okazji 80. rocznicy Porozumienia. U podstaw tej wizji jedności biskup Pierre umieszcza trynitarną wizję Kościoła (którą znamy również z teologii prawosławnej):

Te Trzy [Osoby] tworzą relacje, które określają Bóstwo jako potrójne i zarazem jako doskonałą jedność: te Trzy [Osoby] są jednością, ponieważ relacje, które tworzą ich odrębne tożsamości, zarazem łączą je w doskonały sposób ze sobą w nierozdzielną jedność miłości. (…)

Te kilka słów Porozumienia z Bonn wskazuje na rodzaj jedności, która jest naszym udziałem. Nie jest to monada, podległa jednemu biskupowi, który mówi reszcie w co wierzyć i jak działać. Jest to obraz – jakkolwiek blady i wątły – życia, które dzielimy ze sobą w Trójjedynym Bogu. Każda z Trzech [Osób] ma odrębną tożsamość, a jednak stanowią one doskonałą jedność.

Anglikańska Eucharystia w katedrze starokatolickiej w Haarlemie

Jedność anglikanów i starokatolików jest jednością w relacji, a relacja to coś, co trzeba utrzymywać w ruchu. Ta jedność jest drogą, którą musimy iść razem; procesem wzrostu. Oczywiście nie powinniśmy nadużywać tej wizj do ukrywania faktu, że wciąż istnieją problemy i trudności. Porozumienie z Bonn jest bardzo ogólne i nie zawiera żadnych przepisów wykonawczych; innymi słowy – wiemy, że jesteśmy jednością, ale nie zawsze wiemy jak nią być. Pomimo to, ta jedność jest faktem. Ostatniej niedzieli uczestniczyliśmy w anglikańskim nabożeństwie komunijnym, które odbywało się w starokatolickiej katedrze w Haarlemie. Ponieważ miejscowi anglikanie nie mają obecnie własnego duchownego, nabożeństwo było prowadzone przez lektora, który udzielał komunii chlebem i winem uprzednio konsekrowanym w czasie starokatolickiej mszy porannej. “Chociaż jest nas wielu [i różnimy się], jesteśmy jednym ciałem, ponieważ wszyscy dzielimy się jednym chlebem”…

Do dalszej lektury (w języku angielskim) polecamy wykład wygłoszony przez Arcybiskupa Canterbury, dra Rowana Williamsa, z okazji 75. rocznicy Porozumienia oraz książkę ”Building on the Bonn Agreement: An historical study of Anglican-Old Catholic relations before and after the 1931 Bonn Agreement with special reference to the Anglican-Old Catholic Theologians Conferences 1957-2005″, o której pisaliśmy w zeszłym roku tutaj.

This entry was posted in Wpisy po polsku and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply